Choć jeszcze dwie dekady temu Walentynki budziły w Polsce mieszane uczucia, dziś na stałe wpisały się w nasz kalendarz. Czerwone serca, specjalne menu w restauracjach i kina wypełnione parami nikogo już nie dziwią. Jednak obok tradycyjnego święta zakochanych, do głosu dochodzi nowy trend, który przywędrował do nas zza oceanu i z roku na rok zyskuje na sile. Mowa o Galentine’s Day, czyli święcie kobiecej przyjaźni, obchodzonym 13 lutego.
Skąd wzięło się Galentine’s Day?
Wszystko zaczęło się od fikcyjnej postaci Leslie Knope, bohaterki kultowego serialu komediowego „Parks and Recreation”, granej przez Amy Poehler. To właśnie w jednym z odcinków w 2010 roku Leslie ogłosiła 13 lutego dniem „Galentine’s Day”, czyli świętem przyjaciółek. W rezultacie, to co zaczęło się jako żart scenariuszowy, szybko stało się realnym fenomenem społecznym.
Jak tłumaczyła sama bohaterka, jest to najlepszy dzień w roku. Każdego trzynastego lutego kobiety zostawiają mężów oraz chłopaków w domu i wybierają się na spotkanie celebrujące siostrzeństwo. W konsekwencji Galentynki wypełniają lukę, którą tradycyjne Walentynki pomijają – celebrują relacje platoniczne i radość z przebywania w gronie najbliższych kobiet, bez presji romantycznych uniesień.
Galentynki na dobre przyjęły się w restauracjach
W Polsce trend ten nie jest już tylko ciekawostką z mediów społecznościowych. Warto podkreślić, że najlepiej widać to w twardych danych platformy rezerwacyjnej MojStolik.pl. Jeśli przyjrzymy się liczbom, odkryjemy zaskakującą prawidłowość. Choć 14 lutego wciąż przyciąga najwięcej osób, to właśnie dzień poprzedzający jest bezapelacyjnym rekordzistą pod względem tempa wzrostu.
- W 2023 roku 13 lutego odnotowano 1145 rezerwacji na 3678 osób.
- W 2025 roku liczba rezerwacji wzrosła do poziomu 3203.
- Przełożyło się to na niemal 9,4 tysiąca gości w restauracjach.
Oznacza to, że w ciągu zaledwie dwóch lat liczba rezerwacji dokonywanych 13 lutego wzrosła o blisko 180 proc. Zatem jest to tempo wzrostu, którego nie wykazuje żaden inny dzień w roku.
Polki przestały traktować 13 lutego jako zwykły przeddzień Walentynek. To, co rzuca się w oczy najbardziej, to tempo, w jakim przybywa chętnych na „świętowanie przyjaźni”. O ile Walentynki są stabilnym gigantem, o tyle 13 lutego wyrasta na nową gwiazdę w kalendarzu gastronomicznym, stając się drugą najważniejszą datą w lutowym kalendarzu restauratorów.
Mariusz Piórkowski, CEO i współtwórca MojStolik.pl
Dlaczego akurat 13 lutego?
Galentine’s Day przestało być niszowym hasłem z serialu, a stało się realnym powodem, dla którego wychodzi się z domów. Ponadto wiele kobiet, zamiast przeciskać się przez tłumy w sam dzień Walentynek, wybiera dzień wcześniej na spotkanie z przyjaciółkami. Restauracje zauważyły ten potencjał i coraz częściej przygotowują dedykowane oferty.
Obserwujemy, że 13 lutego staje się dla restauracji nowym peakiem sprzedażowym, który niegdyś praktycznie nie istniał. Galentine’s Day idealnie wpisuje się w nowoczesny model lifestyle’u. Z perspektywy danych widzimy, że rezerwacje na 13 lutego są często dokonywane na większą liczbę osób przy jednym stoliku niż te walentynkowe, co potwierdza towarzyski charakter tego dnia.
Mariusz Piórkowski, CEO MojStolik.pl
Czy Galentynki wyprą Walentynki?
Choć mało prawdopodobne, by święto przyjaźni zdetronizowało święto zakochanych, to z pewnością stało się jego doskonałym uzupełnieniem. Walentynki w Polsce są już tradycją, ale Galentynki to powiew świeżości. Warto zaznaczyć, że są postrzegane jako bardziej autentyczne i wolne od komercyjnej presji.
Podsumowując, jeśli trend się utrzyma, za kilka lat 13 lutego będzie równie naturalnym terminem na wyjście do ulubionej restauracji, co 14 lutego. To świetna wiadomość dla restauratorów, dla których luty wreszcie przestał być miesiącem tylko jednego dnia.

