Matcha – jeszcze niedawno znana głównie miłośnikom kultury japońskiej i fanom zdrowego stylu życia – coraz częściej pojawia się w kawiarniach i na sklepowych półkach, a przy tym dzieli społeczeństwo. Jedni ją kochają, inni nienawidzą, ale jedno jest pewne – nie jest o niej głośno. Czym jest ten zielony napój? Dzięki czemu zdominował trendy kulinarne? I czy ma szansę zostać z nami na dłużej?
Matcha – nie tylko moda, ale historia i rytuał
Choć dla wielu osób matcha to nowość, jej historia sięga blisko tysiąca lat. Do Japonii sprowadzono ją z Chin w XII wieku, a z czasem stała się nieodłącznym elementem tamtejszej ceremonii parzenia herbaty (chanoyu). Nie była to jednak zwykła herbata – liście specjalnej odmiany krzewu (tencha) uprawiano w cieniu, by zwiększyć zawartość chlorofilu i aminokwasów, a następnie suszono i bardzo drobno mielono na jasnozielony proszek.
W odróżnieniu od tradycyjnych naparów matchy się nie parzy, lecz ubija w gorącej wodzie – dzięki czemu spożywa się całą roślinę, a nie tylko wyciąg z liści. To oznacza również znacznie większe stężenie antyoksydantów, kofeiny i substancji bioaktywnych, takich jak L-teanina. W efekcie matcha działa pobudzająco, ale w sposób łagodniejszy i bardziej stabilny niż kawa – bez gwałtownych skoków energii.
Trendy kulinarne – skąd popularność matchy?
Popularność matchy to efekt kilku równoległych trendów. Po pierwsze – zdrowie. Matcha pobudza, ale działa na układ nerwowy łagodniej niż kawa. Po drugie – estetyka. Jej intensywnie zielony kolor świetnie wygląda na zdjęciach i w mediach społecznościowych.
Do tego dochodzi rosnące zainteresowanie kuchnią azjatycką, przez które produkty, takie jak matcha, mochi czy bubble tea, są już dostępne na każdym rogu – nawet w Żabce. Swój udział miały też globalne marki: Starbucks czy Häagen-Dazs wprowadziły produkty z matchą do szerokiej sprzedaży, dzięki czemu trafiła do szerszego grona odbiorców.
Co ciekawe, rosnące zapotrzebowanie na matchę spowodowało problemy z podażą – Japonia musiała ograniczyć eksport, a producenci wprowadzili limity dla zagranicznych zamówień. To tylko spotęgowało zainteresowanie – bo nic nie przyciąga tak, jak produkt trudno dostępny.
Jak przygotowuje się matchę? Tradycja vs. współczesność
W swojej oryginalnej, ceremonialnej wersji matcha przygotowywana jest w bardzo określony sposób. Potrzebne są trzy elementy: proszek matcha, sitko do przesiania i specjalna miotełka z bambusa (chasen). Do przesianego proszku dolewa się gorącą wodę (nie wrzątek, idealna temperatura to ok. 70–80°C), a następnie energicznie ubija miotełką, aż powstanie gęsta, lekko pieniąca się zawiesina.
W kawiarniach coraz częściej wykorzystuje się uproszczoną wersję – z użyciem spieniaczy do mleka czy shakerów, a sam napój serwowany jest w formie matcha latte. W restauracjach matcha zyskuje drugie życie jako składnik lodów, ciast, kremów, makaroników czy koktajli. W połączeniu z mlekiem roślinnym, cytrusami lub białą czekoladą tworzy ciekawy profil smakowy – trawiasty, umami, lekko wytrawny.
Czy matcha zostanie z nami na dłużej?
Trendy kulinarne potrafią zmieniać się dynamicznie, ale matcha wydaje się mieć potencjał, by przetrwać próbę czasu. Jej siłą jest nie tylko atrakcyjność wizualna, ale też autentyczność – stoi za nią długa historia, kultura i funkcjonalność, które trudno podrobić. W miarę jak gastronomia coraz mocniej sięga po produkty premium, storytelling i zdrowie – matcha naturalnie wpisuje się w te kierunki.
To także produkt, który dobrze skaluje się w różnych segmentach rynku. Pasuje do kawiarni specialty, menu wege i wegańskich, konceptów fine dining i popularnych bistro. W najbliższych latach można spodziewać się dalszego rozwoju: większej specjalizacji (np. single origin), poszerzania oferty gotowych produktów (napoje RTD, słodycze), a także obecności matchy w kontekście wellness – np. w spa i hotelach butikowych.


