Debiuty RestaurantWeek jesień 2026: pięć modeli nowej restauracji

Pięć lokali po raz pierwszy wchodzi do jesiennej edycji RestaurantWeek. Każdy robi to z innego punktu wyjścia: hotelu, sieci, pierwszego sezonu, istniejącego baru albo obiektu sportowego. Patrzymy na te debiuty od strony modelu biznesowego i sprawdzamy, co oznacza festiwalowa cena menu od 69,99 zł.

Mariola Więcek28 września 20268 min czytania
Debiuty RestaurantWeek jesień 2026: pięć modeli nowej restauracji
Restaurant Week jesienne debiuty

Jesienna edycja RestaurantWeek w skrócie

  • Termin festiwalu: 7 października – 25 listopada 2026.
  • Format: autorskie menu trzydaniowe i festiwalowy prezent dla gościa.
  • Cena dla gościa: od 69,99 zł za osobę plus opłata rezerwacyjna 12,99 zł, minimum dwie osoby.
  • Debiuty RestaurantWeek: The Slavic Social (Warszawa), Stół i Wół (Lublin), Przystań (Bydgoszcz), MineWine Bistro (Poznań), Balance (Rzeszów).
  • Równolegle: BreakfastWeek, zestaw śniadaniowy za 35 zł plus opłata rezerwacyjna 9,99 zł.

Źródło: informacja prasowa RestaurantWeek Sp. z o.o., wrzesień 2026. Analiza modeli biznesowych i przykładowe wyliczenia: redakcja Horecaline.

Debiuty RestaurantWeek jesienią 2026 roku to pięć lokali z pięciu miast, które po raz pierwszy biorą udział w festiwalu. Dla branży ciekawsze od samych nazw jest jednak to, z czym te restauracje wchodzą do festiwalu. Jedna działa przy hotelu, druga ma już kilka adresów. Kolejna jest jeszcze w pierwszym sezonie działalności. Są też bistro rozwinięte z istniejącego baru oraz restauracja przy obiekcie sportowym.

Debiuty RestaurantWeek: pięć różnych punktów wyjścia

The Slavic Social, Warszawa: restauracja hotelowa z własną marką

The Slavic Social działa w Hilton Warsaw City, ale jako niezależny koncept. Pomysłodawcą jest Bartłomiej Szyniec, który po latach pracy w gastronomii Hongkongu wrócił do Polski. Lokal zaprojektowano nie tylko pod kolacje, ale również pod spotkania w większym gronie i wydarzenia. Kuchnię prowadzi szef Przemysław Gryz. Prowadzi także własną minipasiekę, a miód trafia do restauracji.

Dla hotelarzy to ciekawy model. Restauracja z własną tożsamością może pracować na ruch z miasta, a nie tylko na gości nocujących w hotelu. Festiwal staje się wtedy dodatkowym kanałem dotarcia do osób, które samego hotelu nie brałyby pod uwagę przy wyborze restauracji.

Stół i Wół, Lublin: marka z historią testuje nowy kanał dotarcia

Stół i Wół działa w Lublinie od lat i ma już kilka adresów. Mimo to w festiwalu bierze udział po raz pierwszy. Właściciele mówią: „Od początku najważniejsze były dla nas dobry produkt, odpowiednie jego przygotowanie i swobodna atmosfera”. Menu festiwalowe także nie odchodzi od rdzenia marki. Są w nim steki i burgery, czyli dania, z których lokal jest znany.

To interesujący wybór, bo lokal nie potrzebuje festiwalu do zbudowania podstawowej rozpoznawalności w mieście. Może jednak wykorzystać go do dotarcia do nowych gości. Menu pokazuje więc rdzeń karty, zamiast tworzyć osobny produkt tylko na czas akcji.

Przystań, Bydgoszcz: festiwal jeszcze w pierwszym sezonie

Przystań otworzyła się w maju 2026 roku nad wodą. Debiut w RestaurantWeek przypada więc jeszcze w pierwszym sezonie działalności. Za lokalem stoją właściciele Restauracji Wodnik na Miedzyniu, od lat obecni w bydgoskiej gastronomii. W menu są owoce morza i akcenty śródziemnomorskie, między innymi sycylijska zupa rybna oraz spaghetti alla puttanesca z krewetkami.

Dla takiego lokalu udział może jednak pełnić inną funkcję niż dla marki z dłuższą historią. Jesienna edycja przypada na moment, gdy sezon nad wodą zaczyna słabnąć. To dobry czas na sprawdzenie, czy restauracja potrafi przyciągnąć gościa także poza naturalnym sezonem lokalizacji.

Danie główne podane w restauracji Przystań w Bydgoszczy
Przystań w Bydgoszczy debiutuje w festiwalu w pierwszym sezonie działalności. Fot. materiały RestaurantWeek

MineWine Bistro, Poznań: najpierw popyt, później kuchnia

MineWine powstało w Zalasewie w 2022 roku jako sklep i bar z przestrzenią degustacyjną dla około 20 osób. Z czasem goście zaczęli pytać, gdzie mogą zjeść. Właściciele przejęli więc sąsiedni lokal i otworzyli w nim bistro. Za projektem stoją Sławek Komiński, Zuza Pietrzak i szef kuchni Antoni Świrepo.

To ciekawy przykład rozwoju od strony popytu. Najpierw pojawił się ruch i potrzeba zgłaszana przez klientów, dopiero później inwestycja w kuchnię. Taki porządek nie usuwa ryzyka, ale daje właścicielom wiedzę o części przyszłych gości jeszcze przed zwiększeniem stałych kosztów.

Balance, Rzeszów: gastronomia obok sportu

Balance łączy restaurację z kortami do padla, strefą fitness i studiem treningu personalnego. Kuchnią kieruje Monika Kuszewska, a duża część zespołu pracowała razem już wcześniej. Założenie ujmują krótko: „Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym sami jako ludzie z gastro czulibyśmy się dobrze”. W menu festiwalowym są między innymi policzki wołowe z jeżynowym demi-glace oraz knedle z truflą, ricottą i wędzonym tofu.

Model hybrydowy daje restauracji dostęp do ruchu generowanego przez inną część obiektu. Jednocześnie stawia przed nią dodatkowe zadanie: kuchnia musi zbudować własny powód do wizyty. Festiwal może więc pomóc dotrzeć do gości, którzy przyjdą do Balance wyłącznie na jedzenie.

Policzki wołowe z jeżynowym demi-glace z menu festiwalowego restauracji Balance w Rzeszowie
Policzki wołowe z jeżynowym demi-glace, Balance w Rzeszowie. Fot. materiały RestaurantWeek

Gość płaci co najmniej 69,99 zł za menu oraz 12,99 zł opłaty rezerwacyjnej. Minimalna rezerwacja obejmuje dwie osoby. Z perspektywy restauratora nie da się jednak na tej podstawie policzyć rentowności udziału bez znajomości zasad rozliczenia z organizatorem. Można za to pokazać, jak wyglądałby sam budżet surowcowy przy określonych założeniach.

  • Przy założeniu 8 proc. VAT kwota 69,99 zł brutto odpowiada około 64,81 zł netto.
  • Jeśli przykładowy food cost wynosi 30 proc., budżet surowcowy to około 19,44 zł na trzy dania.
  • Daje to średnio około 6,48 zł surowca na danie, jeśli koszt rozłożyć równo pomiędzy trzy pozycje.

Wyliczenie modelowe Horecaline. Nie opisuje rzeczywistej rentowności udziału w RestaurantWeek. Nie znamy warunków rozliczeń konkretnego lokalu z organizatorem ani struktury VAT poszczególnych elementów oferty. Food cost 30 proc. jest wyłącznie założeniem przykładowym.

Przy takim ograniczeniu budżetu surowcowego szczególnie ważna staje się konstrukcja menu. W propozycjach debiutantów pojawiają się między innymi policzki wołowe, polędwiczki wieprzowe, pâté z wątróbek, pierogi czy prażone jabłka. To produkty, przy których wartość dania można budować techniką, dodatkami i pracą kuchni, a nie wyłącznie ceną głównego składnika.

Z kolei steki czy owoce morza mogą wymagać innego bilansu całego zestawu albo wyższego progu cenowego. Organizator podaje, że ceny menu zaczynają się od 69,99 zł. Najniższa cena nie powinna więc być traktowana jako jednolity budżet dla każdego festiwalowego menu.

Więcej o budowaniu karty pod koszt i charakter lokalu piszemy w tekście o tym, jak stworzyć menu restauracyjne.

Co debiuty RestaurantWeek mówią o budowaniu nowych konceptów?

Żaden z pięciu lokali nie startuje całkowicie od zera. Każdy ma już jakieś zaplecze: hotel, sieć, doświadczenie właścicieli z innej restauracji, istniejący bar albo ruch generowany przez obiekt sportowy. Nie oznacza to, że taki model jest dziś regułą dla całego rynku. W tej piątce widać jednak wspólny wzorzec: nowy koncept korzysta z zasobu, który istniał wcześniej.

Dla debiutów RestaurantWeek festiwal pełni więc w każdym przypadku trochę inną funkcję. Dla jednego lokalu jest sposobem na dotarcie do gościa spoza hotelu. Dla innego nowym kanałem dla znanej marki. Przy pierwszym sezonie może pomóc przetestować popyt poza naturalnym szczytem. W modelu hybrydowym z kolei oddziela markę restauracji od głównej funkcji obiektu.

Pełne informacje o tegorocznym festiwalu znajdziesz w naszym tekście RestaurantWeek 2026. Rezerwacje prowadzi organizator na stronie RestaurantWeek.pl.

Materiał chroniony prawem autorskim. Zasady przedruku określa regulamin.